Spotkanie Radosława Sikorskiego z matką Roberta Dziekańskiego.
Radosław Sikorski spotkał się dzisiaj z matką Roberta Dziekańskiego, który trzy lata temu zmarł na lotnisku w Vancouver po tym, jak policjanci użyli wobec niego paralizatora. Zofia Cisowska wręczyła ministrowi bukiet biało-czerwonych róż dziękując za pomoc w wyjaśnieniu śmierci syna.
– Dziękuję Panu i rządowi polskiemu za pomoc oraz wynajęcie mecenasa Rosenblooma, który w tej sprawie dużo zrobił, był bardzo zaangażowany i dzięki niemu doszliśmy do prawdy. Na to czekałam, o to walczyłam prawie trzy lata – mówiła ze wzruszeniem pani Zofia. Mecenas Rosenbloom reprezentował Polskę podczas prac specjalnej Komisji, która badała okoliczności śmierci Dziekańskiego. W końcowym raporcie Komisji stwierdzono, że użycie paralizatora wobec Roberta Dziekańskiego nie miało żadnego uzasadnienia. Znalazły się tam również propozycje dotyczące przyszłych zasad pracy policjantów. Komisja zaproponowała stworzenie specjalnego cywilnego urzędu, który miałby prowadzić postępowania w sprawach ewentualnych przyszłych przypadków śmierci czy poważnych obrażeń, będących wynikiem działań policji.
Szef polskiej dyplomacji złożył pani Cisowskiej kondolencje. – Mamy nadzieję, że będzie to ostatnia ofiara takich błędów w procedurach – mówił Sikorski. Zwrócił uwagę, że cała sprawa była rysą na reputacji Kanady, jako kraju otwartego na imigrantów i różne kultury.
– Nikt niestety nie przywróci życia Robertowi Dziekańskiemu. Wiem, że to banał, ale tym razem uprawniony: być może tym razem jego śmierć uratuje życie innym – podkreślił Radosław Sikorski.
źródło: tvn24.pl